Świętowanie Bożego Narodzenia w większych miastach Angoli ma charakter europejski, a właściwie europejsko-portugalski, odziedziczony po rządzących krajem jeszcze do początku lat 70-tych Portugalczykach. Znacznie odmienny charakter posiada Boże Narodzenie w wioskach w głębi kraju, gdzie dominuje lokalna tradycja.
Często chrześcijański charakter Bożego Narodzenia jest zastępowany świeckim świętowaniem, co w znacznym stopniu można wytłumaczyć współczesną historią tego kraju. Dopiero przed kilkoma laty skończyła się długa, trwająca 27 lat wojna domowa, a wcześniej toczyła się w tym kraju przez 14 lat wojna wyzwoleńcza. Do początku lat 90-tych ubiegłego wieku Angolą rządzili zależni od Kubańczyków i krajów komunistycznych przywódcy partii, która pragnęła zastąpienia Bożego Narodzenia areligijnym świętowaniem Dnia Rodziny. W ostatnich czasach rozprzestrzeniły się też w Angoli różne sekty i grupy religijne agresywnie nastawione wobec katolików i ich zwyczajów.
W Wigilię Bożego Narodzenia katolicy mają swoje msze lub prowadzone przez osoby świeckie (z powodu małej ilości księży) nabożeństwa o północy. Bardzo ciekawym wydarzeniem we wspólnotach ludu Bakongo (północny-zachód Angoli) jest świętowanie w ozdobionych liśćmi palmy kościołach i kaplicach. Jeszcze przed nabożeństwem wspólnota gromadzi się w kaplicy, przyglądając się i słuchając, jak co jakiś czas któryś z jej członków wychodzi na środek i własnymi słowami (lub mieszając je ze słowami Biblii), w kilku zdaniach mówi coś na temat Jezusa i Jego narodzin. Dla tych ludzi tego typu słowa i postawa zawsze miały o wiele większy walor ewangelizacyjny, aniżeli najdłuższe i najpiękniejsze kazania bardzo rzadko widzianego pomiędzy nimi księdza.
Jednakże głównym wydarzeniem Świąt Bożego Narodzenia jest zabawa z tańcami, jedzeniem i piciem różnych napojów, zazwyczaj domowej roboty (kissanga, kimbombo, itd.), przy czym dorośli piją sporo napojów alkoholowych, jak maluvu z pewnego typu palmy, czy mocne caporroto z bananów, słodkich ziemniaków lub ze zbóż.
W kulturze Angolańczyków wielką rolę odgrywają tańce i bębny, którymi wyrażają oni wszelkie swoje uczucia, zrobione z drewna naciągniętego garbowaną kozią skórą. Mieszkańcy Angoli rytm i taniec mają we krwi. Przy ich pomocy wyrażają swoje smutki i radości, tańcząc świadomie lub wpadając w trans, podczas wydarzeń radosnych, jak również podczas czyjejś śmierci lub innego bolesnego wydarzenia. Również w kościele, czy w domu, kiedy się modlą śpiewając, czynią to często przy rytmicznym poruszaniu swoimi ciałami.
Nie brakuje również uprawiania w dzień Bożego Narodzenia różnych lokalnych dyscyplin sportowych, zwłaszcza rozgrywania meczy piłki nożnej pomiędzy ekipami poszczególnych sąsiednich wiosek (piłka nożna jest w Angoli bardzo popularna, a narodowa drużyna tego kraju uczestniczyła w tegorocznych finałach mistrzostw świata w Niemczech). Z jednej strony zbliża to do siebie ludzi, ale z drugiej strony potwierdza fakt, że piętno wojny jeszcze na długo będzie ciążyło nad angolańskim ludem, który z jego powodu stracił wiele ze swoich duchowych, tradycyjnych korzeni i dzisiejsze świętowanie Bożego Narodzenia większość traktuje jako czas zapomnienia cierpień, trosk i problemów, a mniej jako wydarzenie religijne.